Co u mnie, ze mną i obok?
09.01.2012
Nie tylko o taki mały obok mi chodzi, o ten większy też.
Otóż:
Ciągle się dla mnie coś dzieje - to takie tutejsze
określenie, które bardzo mi się podoba. Bo tu nie używa się prawie celownika, tylko
dopełniacz, a więc np. powiedz dla mamusi, a nie: powiedz mamusi. Czasem brzmi to aż groteskowo –
spotykam np. sąsiada, rozmawiamy o tym, co słychać i on mówi o drugim
sąsiedzie: a dla niego zginał pies.
Tak więc dla mnie się wciąż coś dzieje: a tom się już prawie w federacji unijnej obudziła (nie tylko ja, my wszyscy Polacy),
a to jednego ważnego leku nie
mogę wykupić, bo on ryczałtowy. Nadal,
ponadto, lubię i szanuję Orbana , bo on poważnie
traktuje swoich obywateli i naprawdę chce, żeby im było lepiej. Chce przede wszystkim, by Węgry były
niezależne i samorządne, ważna dla niego jest tradycja narodowa i system wartości, chrześcijańskich, a nie tylko podatki, finanse
i gospodarka.
Prześledziłam też pilnie
i porównałam, ile zarabiają Polacy a ile Grecy, Włosi, Hiszpanie…, i ile
za pensję u nich i u nas można kupić takich samych towarów podstawowych np.
cukru, mąki. Są bardzo biedni ale, kiedy
się porówna konkretne wskaźniki, to widać, ze jednak są znacznie bogatsi od
nas.
I tak tez sobie myślę , ze przecież latami Unia istniała
bez euro, no i istniała, to dlaczego
teraz właśnie niektórzy chcą bronić euro
do utraty tchu, uważając, ze jak euro upadnie, to upadnie prawie wszystko? I dlaczego z pomagania bankom w Grecji
(co wcale nie znaczy greckim!) nie wynika nic na plus, a wręcz
przeciwnie?
I jeszcze sobie myślę, że
wszystko, co nowe, musi się utrwalić, zakorzenić, dać zweryfikować i z pewnością to, co starsze,
a przetrwało, przeżyło, nie rozpadło się i nie rozleciało, jest pewniejsze i
jakoś wartościowsze od tego co młodsze i jeszcze nie sprawdzone, będące często
dopiero na etapie eksperymentu.
Na przykład taka
Polska, istnieje już ponad tysiąc lat a Unia Europejska jakieś kilkadziesiąt….
Niedługo, poza tym, minie dwa lata od katastrofy smoleńskiej a my
tak naprawdę nie wiemy co i jak się wtedy
zdarzyło, nie mamy nadal żadnych dowodów {oprócz ciał(???) pochowanych}, no bo
nie wiem ile jeszcze osób wierzy w tę pancerną brzozę…Nie mamy ani szczątków samolotu, ani broni BORowców i ich kamizelek, ani oryginałów czarnych skrzynek, nie ma tez bilingów połaczeń telefonicznych, nie mówiąc już o sekcji zwłok...
Od wielu miesięcy nie patrzę w telewizję, odbiornik
odniosłam do tzw. zimnego pokoju. Mój małzonek telewizji nie ogląda już od wielu,
wielu lat. Nie sądzę, żebyśmy kupili
taki cienki telewizor, szkoda pieniędzy,
jeśli miałby tylko stać i świadczyć o zamożności. Nie wydaje mi się tez, żebyśmy dokupywali takie jakieś ustrojstwo-dostawkę do tego naszego starego, by załapać się na tę cyfrowość.
Mam małe radyjko i
za nie jestem gotowa płacić. Słucham na nim czasami Dwójki i Radia Maryja,
które swoją funkcją społeczną bardzo mi ostatnio przypomina Radio Wolna Europa.
Ej, czasy!!!
Ciekawi mnie tylko czy tacy jak my, nie oglądający, będą tez
płacili za tzw. możliwość oglądania?
Jeśli tak, to może tez płaćmy za inne możliwości np. bezrobotni - za możliwość popracowania
sobie, no bo przecież maja dwie ręce i wiek stosowny, albo tzw. podatek ślubny,
dla kawalerów i panien co nieco przechodzowanych, no bo maja możliwość pobrania
się, czyż nie?
Ciekawy tez dla mnie jest problem nieprzyznania TV Trwam (praktycznie bez
argumentów i odpowiedzi ze strony KRRiT)
miejsca na multipleksie, stanowiącym,
jakby nie było, wspólne dobro narodowe.
Zachowanie, bez watpienia, odlegle od
standardów demokracji i pluralizmu.
Szukamy wszędzie, gdzie można by się podpisać pod
listą jakąś protestującą.
***
Wczoraj oddałam dwa małe kotki (dwu-i -pół- miesięczne).
Lubię zwierzątka, zwłaszcza małe, ale przez dwa miesiące musieliśmy
chodzić po domu nie podnosząc nóg w obawie, że te, niezwykle żywotne kotki,
rozdepczemy. Zostały i tak jeszcze dwa koty: matka tych małych i ich 3 letni brat
kolos, ważący chyba z 12 kg, oraz dwa psy: nasza Sonia i jej 1 dziecko, już kiedyś
oddane komuś tam, ale wróciło po półtora roku, chude, zmarznięte i głodne, no i się dla nas zostało.
***
Do miasta mnie już w ogóle nie ciągnie, mam tu coraz
więcej znajomych, może nawet przyjaciół. Zapisaliśmy się tu do takiego jednego
stowarzyszenia (inicjatywa kompletnie oddolna) oraz spotykamy się raz na czas z
jeszcze jednym małżeństwem, mając nadzieję na większą ilość uczestników, by rozważać Pismo Święte. Jest to bardzo ciekawe, zwłaszcza, ze jesteśmy
tacy różni.
***
Zimy nie ma, cieszy mnie to niebywale, bo nie trzeba
odśnieżać, nie ma groźby zamarznięcia wody w rurach, no i oszczędza się na
ogrzewaniu domu…
Tak więc: żyć i nie umierać!
Póki co.
babcia-malgosia
2012-01-09 o 23:00:17
skomentuj (8)
O Świętości co nieco
Dziś Święto Świętych.
Czy to takich co to z daleka, jakby z innej
gliny ulepionych? nie do doścignięcia
ani naśladowania? bez skazy? których z pewnością, jak często uważamy, Bóg wyłuskał i pomaga im bardziej niż innym? a Kościół
pokazuje mówiąc - a jednak można! a
nawet trzeba i należy!
Cokolwiek inne
mam myślenie o świętości.
Każdy,
uważam, z nas BYWA świętym, czasem więcej, kiedy indziej
mniej. Świętość ma także swoją konkretną miarę. Jest to odległość , zmienna i różna ,
zależna od wielu czynników, pomiędzy punktem końcowym 100 (tyle ma ideał, także różny dla każdego; Chrystus zaś ma 200%, no bo 100% człowieka +
100% Boga), a punktem, który wskazuje naszą pozycję w danym momencie. Tak więc przykładowo-"Ktoś Tam" , no np. Matka Teresa, oscylowała na tej skali między, tak sobie wyobrażam , 80
a 95%, ale bywały pewnie dni, jak sądzę, kiedy miała 97 w inne zaś 82%.
O swoich
procentach wolę nie mówić.
A zależna
jest świętość od np. takich parametrów: danych początkowych (to ten zestaw-dar od
Boga stanowiący wyposażenie podstawowe, dla każdego inne, ofiarowane nam przy
poczęciu), chęci współpracy z tymże
Bogiem-Darczyńcą, Jego Miłości do każdego, naszego zaufania Mu, wkładu (i jego braku, niedoborów także)
Rodziców, Rodziny, Chrzestnych, Przyjaciół, Szkoły, Podwórka, Różnych Grup, Grupek, Wspólnot, jak tez własnej
pracy…, i pewnie mnóstwa innych czynników.
Ale BYWA SIĘ nie tylko świętym, BYWA SIĘ też świnią, jak też świadkiem.
Takie 3 św. w
jednym.
Bycia świnią
nie muszę chyba tłumaczyć. Każdy ma
własne doświadczenie. Świnią się nie jest ale właśnie BYWA.
Nie znam nikogo, kto nie chciałby być lepszy niż jest, lub kto
chciałby być gorszy, a to już doskonały punkt wyjścia do prób przybliżania się
do punktu 100.
Bycie
natomiast świadkiem to świadczenie przed
innymi, przed światem nawet całym, o Bogu,
że wierzę w Niego
i Jemu i że jest Miłością i Kimś dla mnie
najważniejszym. Wymaga to coraz częściej
odwagi.
Zarówno
dobro jak i zło zaraża. Czy więc nie lepiej żeby to dobro zarażało?
*****************
W tym nieuporządkowanym pudełku znalazłam jeszcze i inne wiersze
osobiste.
Oto taki
odnaleziony, mówiący, między innymi , o
świętości.
06.03.1993
Kim jestem
Bez dokumentów, świadectw, numeru PESEL
Czy mogłabym normalnie
funkcjonować
A więc zawierać jakiekolwiek umowy
Pracować
Jeździć po świecie
Bez kwestionariuszy
Wyciągów z akt
Pisemnych zobowiązań
Wpisów wypisów i podpisów
Nie lubię papierów
Mam w nich wieczny bałagan
Łudzę się że jak umrę
To i moje papiery
Spalą wyrzucą
Jeśli zapiszę się znacząco
w historię tego świata
Ważny będzie dla potomnych
Nawet mój kwit od szewca
A ileż papierów trzeba
będzie zebrać
Gdy okaże się
Że jestem kandydatką na
świętą
Konieczny też będzie jeden
cud
Od dawna go już planuję.
babcia-malgosia
2011-11-01 o 21:41:04
skomentuj (4)
Znalezione w sieci
Przychodzi turysta do greckiego hotelu, kładzie 100 Euro kaucji i prosi
o klucze do paru pokoi, żeby mógł stwierdzić czy któryś z
tych pokoi mu odpowiada.
Właściciel
hotelu daje mu wszystkie klucze, ponieważ i tak nie ma
żadnego gościa.
Kiedy turysta
idzie oglądać pokoje, hotelarz zabiera te 100 Euro i biegnie
do rzeźnika, daje mu te 100 Euro mówiąc, że te pieniądze to
za zaległości, które jest mu .........winien.
Rzeźnik biegnie
do rolnika, z tymi 100 Euro i też spłaca swój dług, za
świnię, którą w zeszłym tygodniu kupił.
Rolnik zapieprza
do jedynej panienki we wsi i daje jej te 100 Euro, bo ma
jeszcze ostatnie dwie wizyty do zapłacenia.
Prostytutka
biegnie do hotelu również z tymi 100 Euro, bo wisi
hotelarzowi czynsz za wynajęcie pokoju, w którym była z
ostatnim klientem.
W tym momencie
turysta schodzi po schodach i mówi, że żaden z pokoi mu nie
odpowiada. Oddaje hotelarzowi klucze, bierze swoje 100 Euro i
opuszcza hotel. Wszystkie długi są spłacone, a i tak nikt
nie ma pieniędzy... tak właśnie funkcjonuje pakiet ratunkowy
EU dla Grecji...
babcia-malgosia
2011-10-31 o 20:15:24
skomentuj (2)
Do Polski z Europy
Od trzech tygodni jestem sama, mąż wyjechał „w siną dal”. A ja chyba nieźle wykorzystuję ten mój własny
czas. Poza paleniem w piecach (co lubię), hodowaniem zwierząt (w sobotę urodziły
mi się, a raczej Bazylce, dwa kotki. Jest
więc kotków cztery i psica, która uważa, ze te nowe kotki to jej dzieci), jeszcze
dogłębniejszym poznawaniem tubylczości,
porządkowaniem ubrań i papierów (pomimo komputera wiele rzeczy zapisuję
na papierze – różne myśli, kawałki wierszy, pomysły wszelakie, plany i planiki),
zaprogramowałam sobie i zadałam Własnoręczny Uniwersytet Jesienny (tzw. WUJ).
Wyszłam sobie po prostu (hm! hm!) z założenia, że być wolnym to znać swoje
uzależnienia, uwarunkowania i mieć świadomość ,które z nich nas wzmacniają a które
niszczą, na które mam wpływ, które mogę, powinnam zaakceptować bądź odrzucić, a które zmieniać
w miarę możliwości. No i nie w strachu i lęku.
Na luzie więc, w spokoju, zaczęłam się dokształcać, głównie
z ekonomii, której w ogóle nie znam, jak tez ze spraw i problemów związanych z samorządami
w Polsce, głównie zresztą gmin, no bo mieszkam we wsi gminnej.
A zebrało mi się tego sporo:
Kultura (np.
chłopska), tożsamość,
zakorzenienie, etos (np. wsi lub
kapitalisty), etnos, tradycja narodowa, lokalna, tradycyjne wartości, tradycyjne
polskie wartości, wolny rynek, gospodarka rynkowa, mechanizmy rynkowe, ,
oligarchizacja (np. życia politycznego), korporacjonizm (molochy, kolosy
ponadnarodowe, stojące ponad władza polityczną), menedżer (to nie przedsiębiorca,
to kontroler cudzej własności, którą pomnaża wszelkimi metodami, aby tylko zysk
był większy), kapitalizm i rolnik jako kapitalista,
liberalizacja, neoliberalizm, reifikacja,
instrumentalizacja, manipulacja, suwerenność, autonomia, podmiotowość, kosmopolityzm,
patriotyzm, globalizacja, uniwersalizm, społeczeństwo obywatelskie, prawo „rzadkości”
dóbr, racja stanu, rating, bank kiedyś i
dziś ( nie ma już dziś banków jako samodzielnych jednostek, nie wiemy komu powierzamy nasze pieniądze, dla kogo taki
bank pracuje, z kim robi interesy…), rodzimość, modernizacja, otwartość,
dialog, tolerancja (na pewno nie wszystkich i wszystkiego)…
Tak mi się wymieniło
na jednym omal wydechu, nie po kolei i nie wszystko,
ale to tylko tak dla przykładu, jaka to już jestem mądra…
Jutro pewnie wróci już mój małżonek z Mołdawii i Ukrainy pełen wrażeń i wieści. Cieszę się, będzie
ciekawie, a mój WUJ na razie zamknę.
Chciałabym jednak jeszcze, skoro już jestem przy głosie, zaprezentować
Drogim Tu Bywającym mój wiersz, napisany w grudniu 1992 roku, półtora roku po naszym
powrocie z emigracji politycznej do Polski. Znalazłam go wczoraj w jakimś pudełku...
DO POLSKI Z EUROPY
Wracasz
do ludzi
do rzeczy
do przysłowiowej wierzby
do sytuacji
i określeń
od zawsze ci bliskich
i jednoznacznych
do widoków
często brzydkich
ale twoich
pełnych skojarzeń i wspomnień.
Ileż to już razy wracałeś
myślami marzeniami
powtarzałeś sobie
ludzie są wspaniali
czekają na ciebie
wierzba rozrosła się
okrągły stary stół
dyskretny świadek wielu historii
zawsze pełnych nadziei
stoi tam gdzie zawsze
guzik z munduru pradziadka
leży w małym pudełeczku
po prawej stronie
a derka dziadka którą owijał się w Rosji
w szafie na górze.
Wracasz
starym samochodem marki skoda
z jeszcze jednym dzieckiem
a przecież ma już pani wszystkie dzieci w domu!
z pożyczonymi pieniędzmi.
Wracasz i widzisz
ludzie nie maja czasu
nie pytają o nic
tylko patrzą
jak nie rozumiesz i nie wiesz
co znaczy iść do przodu
doganiać Europę
przekształcać solidarność
w konkurencję i reklamę.
Derki nie ma
dla kogoś kto u nas mieszkał
była tylko brudną starą podartą szmatą
guzika nie ma
po co trzymać w domu jeden niemodny zardzewiały guzik?
sąsiadka z naprzeciwka umarła
przyjaciół nie widać
budują nową rzeczywistość
są bardzo zajęci
taktycznie rozsądnie i szeroko
patrzą na świat Polskę i ciebie
romantyzm odrzucili
przeszkadzał im wybierać
większe dobro
mniejsze zło.
Wszyscy dokoła
przekształcają się własnościowo
prywatyzują
reprywatyzują
nie chcą być zepchnięci w biegu do Europy.
Czy wróciłeś do siebie?
do swoich?
ty wróciłeś z Europy
a oni tam idą!
wszyscy?
razem?
kto przybił ten drogowskaz na wierzbie?
Ty zostajesz tu
chcesz tu zostać
sam?
kiedy oni wrócą?
i do czego?
do wierzby?
do przyjaciół?
Jeśli wrócą
życzę im
by mogli powiedzieć
że wrócili do siebie
na swoje.
Ty zostajesz tu
przy tej wierzbie
niepowtarzalnej i jedynej
przez to tak
uniwersalnej
i pełnej treści.
Pies tylko ciągle ten sam
stary już i schorowany
dzieci podrosły
nauczyły się żyć wszędzie
i z wszystkimi
do czego one wróciły?
do czego one będą wracać?
babcia-malgosia
2011-10-26 o 21:46:17
skomentuj (1)
Niech ta nasa miła Polska nie sie powstyda nas, ani nasych dzieciow
No więc nie
przeszłam.
Gdybym
sprawę mojego posłowania stawiała na
najwyższym stopniu moich zaangażowań, powołań, planów, misji, marzeń, pragnień,
sensu i celu życia, to bym była pewnie niepocieszona.
Gdybym
sądziła, ze nie ma ode mnie lepszych, bardziej doświadczonych, uczciwszych,
ładniejszych i mądrzejszych w Parlamencie VII kadencji, nie dałabym się tak
łatwo ukoić.
Bo są, oj są,
np. Pani Prof. Józefina Hrynkiewicz, socjolog, znawca problematyki rodzinnej,
dokładnie w moim wieku.
Sądzę natomiast,
że nie byłoby to proste, łatwe i oczywiste siadywać w Sali Sejmowej obok np. posła
Palikota, gdy w stosownym momencie
niezła jeszcze moja osobista pamięć przywoływałaby z pewnością zdanie-myśl
złotą (bodaj Gombrowicza): „a przeciwko
komu ty tu siedzisz?”
A propos Palikota,
to najwięcej głosów jego Ruch otrzymał w aresztach i więzieniach.
Podaję za
serwisem - konserwatyzm.pl:
- Gospodarstwo
Pomocnicze przy Areszcie Śledczym Warszawa-Białołęka – 42%
- Zakład Karny Warszawa Białołęka – 44%
- Areszt Śledczy Warszawa Białołęka - 35%
- Areszt Śledczy Warszawa Mokotów - 39%
- Areszt Śledczy Warszawa Grochów – 45%
- Areszt Śledczy Warszawa-Służewiec – 42%
- Dom Pomocy Społecznej, Przedwiośnie – 42%
- Samodzielny Wojewódzki Zespół Publicznych
Zakładów Psychiatrycznej Opieki Zdrowotnej
- 18%
- Oddział Zewnętrzny Aresztu Śledczego w
Poznaniu - 56%
- Zakład Karny Siedlce – 28%
- Areszt Śledczy w Poznaniu – 41%
- Areszt Śledczy, Czarnieckiego 3 ,
Kraków-Podgórze – 41%
- Zakład Karny Kraków-Nowa Huta – 27%
- Areszt Śledczy, ul. Montelupich 7 , Kraków –
41%
***
Aliści znowuż - gdybym
była w Parlamencie mogłabym poradzić Palikotowi, żeby nie tylko walczył o zdjęcie krzyża ze ścian
Sali Sejmowej, ale także z ambulansów Pogotowia Ratunkowego, z logo aptek a
przede wszystkim z tabletek od bólu głowy (tzw. z krzyżykiem) i aspiryny.
Przecież te leki łykają nie tylko chrześcijanie, na Bóg miły!!
***
A tu jeszcze
taki oto cytat pani Wandy Nowickiej, tez z Ruchu Palikota:
"Jeśli
ktoś nie był komunistą za młodu, to nie będzie przyzwoitym człowiekiem".
Nie byłam - ani za młodu, ani za staru...
***
I nie
jest mi źle, a nawet całkiem nieźle – palę sobie w piecu, robię to powoli, z
pewnym dostojeństwem, dokładnie. Nie
wiem ile mi jeszcze jest pisane tym pięknym światem cieszyć się, staram się
więc nie spieszyć, rozglądać dokoła, napawać, uśmiechać, wszystkim życzyć dobrze.
Czekam az więcej liści spadnie z moich prywatnych drzew i zacznę Wielkie Grabienie. Lubię grabić.
No i wszystkim głosującym na mnie pragnę podziękować. Mam nadzieję, że nie uważają tych głosow za całkowicie stracone. One mnie mobilizują i obligują: energii jakojści nie zatraciłam, już ją zaczynam zagospodarowywać lokalnie.
***
Ostatnio jeszcze
bardziej zachwyciła mnie tutejsza gwara, więc nią zakończę:
Nie się
turbujcie tu ze mno.
Bo najgorzej
to o sobie dumać i siebie skodować.
A ja
sumlenie mam spokojne.
A zeb
jeichści wciornoście, kiercawe to wsytko.
No i obacem jak z to naso Ojcyzno tera uny wydolejo,
jak jo przeinaco.
A kiedyści bedo jo musowo
zawracać i te jakieści złe siły spolnie won bedo przepłosać, coby
gospodarka swojem porządkiem sła i dostatek stał rosnąć.
I bedo się
bozyć, ale to po proźnicy.
Bo siła jene
prawdziwe słowo ma mocy, kiedy na niem stojo nie tyloj Ziemi, ale i Nieba
fundamenty!
Ot, co!
Pomiarkujta, rozdumuwajta…
babcia-malgosia
2011-10-16 o 21:40:46
skomentuj (3)
Dlaczego zgodziłam się kandydować?
Dzięki
wielkie wszystkim za miłe, dobre i serdeczne słowa.
Niebawem
nastąpi milczenie przedwyborcze, więc póki można jeszcze się „wyborczo wyrażać”
chcę się „wytłumaczyć”, wyjaśnić, powiedzieć, a nie tylko pokazywać, choćby z
najlepszej, jak mi się zdaje, twarzowej strony: DLACZEGO ZGODZIŁAM SIĘ
KANDYDOWAĆ?
Otóż:
To nie ja
zabiegałam o kandydowanie.
Do głowy by
mi nie przyszło, że jeszcze mogę teraz, na dojrzało-starszawe lata, chcieć przewrócić własne i mężowskie życie.
Zaproponowano
mi, a ja pomyślawszy, zadumałam się, czy to istotnie wielki przewrót ? I to biorąc pod uwagę moje/nasze
dotychczasowe rodzinne przewroty, jakoś zależne od nas, męża i mnie (ze względu
na wybory przez nas dokonywane), a jakoś
niezależne (ze względu na konsekwencje tychże wyborów) – że wspomnę tylko naszą emigrację polityczną w latach 81 –
89....
Zgodzić się
więc???
Przydam się
na cos Polsce? Światu?
Mam coś do
dania? Do służenia?
Dziś, gdy coraz
więcej ludzi, szczególnie młodych, opuszcza wieś, z przeróżnych powodów, także
i takiego, że z małych gospodarstw nie da się całej rodziny wyżywić, a małe
gospodarstwa to 90% wszystkich gospodarstw, ja z mężem postąpiliśmy zupełnie odwrotnie.
Zostawiliśmy miasto i zamieszkaliśmy na wsi.
Polubiłam dość
szybko wieś i jej mieszkańców, poznałam i coraz bardziej poznaję, problemy
moich sąsiadów, bliższych i dalszych i wiem, ze sami, zapracowani od świtu do nocy nie maja ani czasu ani głowy do
tego, by walczyć o swoje, pisać, nazywać i wyrażać to co ich boli, czego im potrzeba i brakuje,
co by chcieli…
A żyje się na
wsi, i nie tylko na wsi, marnie.
Ostatnio
znów częściej widać na polach pracujące konie i rolników, gołą ręką rozsypujących nawozy
sztuczne, które wciskają im się do ust, oczu i uszu, gdy tylko wiatr zawieje.
I gospodarstwa, gdzie ma się tylko jedną krowę,
ze dwie świnki, zagonek ziemi pod ziemniaki, warzywniak, folię… Czyli tylko na
ogół dla siebie. Nie z egoizmu…
Ostatnio
jeździliśmy sporo z mężem po Polsce i często spotykaliśmy ręcznie układane snopy
siana, grabiami zgarniane, ziemniaki kopane motyką, mijaliśmy wozy z końmi na
szosach.
Ponad 30 lat temu, w Szwajcarii Pani od geografii, czy też historii,
uczyła nasza 8 letnią wówczas córkę, że konie to obecnie hoduje się jedynie do
wyścigów konnych.
Bywają tez oczywiście w Polsce rolnicy bogatsi –
widzieliśmy takich i rozmawialiśmy z kilkoma w Polsce centralnej. Na
naszej jednak „Ścianie Wschodniej” takich na palcach zliczyć można
Niedawno zobaczyłam
w aptece kobiecinkę w przydeptanych butach i wypłowiałej chustce na głowie,
która wykupywała na receptę swą miesięczną porcję leków, za którą zapłaciła
ponad 200 złotych, wysupłane ze starej, zniszczonej „fortomonetki”, jak tu
mówią. Spytałam ją później, jaką ma emeryturę – 685 złotych, cicho mi odpowiedziała.
A gdy jeszcze
pogadałam sobie ostatnio z jedną Bronką, która ma 4 dzieci i
kupując książki do szkoły zapłaciła (za same książki dla 3 i pół dzieci,
bo jedno dziecko miało kilka książek po starszym bracie) ponad 1000 zł, to sobie powiedziałam sama do siebie – babo,
nie leń się, musisz tym i innym w podobie
(jak tu mówią) pomagać, zmieniać, uświadamiać, aktywizować, no, coś
robić, by żyło im się lepiej i cokolwiek radośniej.
Tak więc dzisiejsza
Wieś i dzisiejsza Rodzina.
One
przesądziły o moim TAK.
Nie piszę
tu, rzecz jasna, o wszelkich bolączkach związanych z tymi tematami Jest ich dużo, z miasta ich prawie nie widać.
Myślałam
sobie jeszcze nad tym, czy jestem homo
politicus. Tak w gruncie rzeczy, polityka dotyczy całego człowieka, wciska się
we wszystko, chce całym człowiekiem władać. Trzeba się bronić więc i pomagać innym.
Od razu o tej
swojej decyzji na TAK powiadomiłam własne dzieci i ludzi mi różnych bliskich,
aby dowiedzieli się najpierw ode mnie. Większość z nich to zwolennicy PO,
rozmowy nie wszystkie więc były łatwe, ale były tez i bardzo sympatyczne.
Dzieci własne
ucieszyły się i potraktowały starą matkę poważnie. Oto garść cytatów z naszej rodzinnej,
wieloosobowej i wielowątkowej korespondencji.
*****
- Kochana Mamo, muszę przyznać, że mnie
zaskoczyłaś. Aż nie wiem co odpowiedzieć
- napisałaś,
że chcesz pracować dla mieszkańców Podlasia. Rozumiem, że chodzi o mieszkańców
waszych okolic - bo chyba tylko taki jest sens startowania
- mam
nadzieję, że startujesz z pozycji, z której masz jakiekolwiek szanse wygrać, a
nie jesteś wykorzystana jako nazwisko, kobieta (parytety), maszynka do zebrania
kilku głosów w skali ogólnej
- moja Mama
powinna zawsze być podmiotem, a nigdy
przedmiotem! :)
- Tacie
życzę, by to wytrzymał :)
- gratuluję
decyzji - jest bardzo odważna
- kochamy
cię i wspieramy jako mamę
- niezależnie
od kolorytu partyjnego i szans, pozytywnie mnie zaskoczyłaś, że tak powiem, charakterologicznie, że Ci się chciało w to
pakować :-)
- musisz się
liczyć z gigantyczną porcją chamstwa i agresji w polityce i kampanii. Mam
nadzieję, że to przetrwasz. Życzę Ci też aby Cię to nie przejmowało, ale
zarazem byś nie stała się przy tym zbyt gruboskórna
- życzę, abyś
miała w sobie tyle siły, żeby Twoja kampania różniła się od obecnych standardów, czyli,
aby była kulturalna, spokojna(…),bez zwykłego krytykanctwa. Życzę Ci pozytywnej
kampanii. I abyś nigdy nie była politykiem - to brudny zawód. Co najwyżej Małgorzatą
Cywińską w Sejmie RP.
- czy
liczysz że możesz wygrać?
- czy wiesz
co chcesz robić w Sejmie? Do jakiej komisji się dostać?
- co konkretnie chcesz tam robić? Czy to co
chcesz robić jest realne?
- czy znasz cały proces legislacji, czy na
razie kandydujesz, a nauką jak działa polskie prawo legislacyjne zajmiesz się
później?
- czy mogę Ci jakoś pomóc? (pytanie na serio).
I
trochę cytatów z moich odpowiedzi:
- nie mam
zamiaru, wierzaj mi, zbierać głosów pod
kościołami ani też krytykować kogokolwiek, jeśli już, to odnosić się krytycznie do czegoś, do
sprawy takiej czy innej…
- chcę być
właśnie, jak napisałeś i co mi się bardzo podoba, Małgorzatą Cywińską w Sejmie
R.P., lecz, najprawdopodobniej, nie
grozi mi wygrana i będę po prostu, jak
do tej pory, Małgorzatą Cywińską z Przerośli, co mi bardzo odpowiada
- nie wiem
jeszcze zbyt wiele o komisjach i procesie legislacyjnym, pewnie niebawem dowiem
się, może poszukam w Internecie…
- pewnie macie rację, że była to w jakiejś mierze łapanka na baby i
moje miejsce będzie na pewno w drugiej części listy (już dziś wiem, miejsce 18
- dopisek. późniejszy), wygrana mi więc nie grozi, ale nie odrzuciłam tej
propozycji i nie poczułam sie potraktowana przedmiotowo. Pomyślałam sobie po
prostu, ze jest to jakaś metoda do przepchnięcia w okolice okołosejmowe kilku spraw społeczno - wiejsko - rodzinnych i
wpłynięcia, być może, na
pojawienie się paru postulatów. Poznam także z pewnością ileś tam osób, które
potem, w mojej działalności lokalnej, mogą
być przydatne. (no i faktycznie poznałam - dopisek późniejszy).
Jak widzicie
drogie dzieci, to ja zaczynam traktować tych ludzi, jeszcze ich nawet nie
znając, cokolwiek przedmiotowo.
I właśnie w
tym, w tej działalności lokalnej, widzę swoją podmiotowość.
I tak tez
się czuję.
Nie bez
powodu zapisałam się już jakiś czas temu
do „Stowarzyszenia na rzecz rozwoju gminy
Przerośl "Nasza wieś"” (inicjatywa kompletnie oddolna) i
sądzę, ze w działaniach tamże te znajomości i doświadczenie z pewnością
przydadzą się.
Pieniędzy za
wiele nie wydam, się nie bójcie, bo ich po prostu nie mamy,
Całuję Was
mocno
Wasza mama
PS Serdeczne
ukłony od taty Waszego, który już sie przestał dziwować, i mnie wspiera, radzi
i pomaga...
Mama
***
Tak więc
wszyscy drodzy tu na blogu bywający:
- jeśli
wygram, co myślę, jest możliwe, ale chyba mało prawdopodobne, to od razu zacznę
(już zaczęłam) myśleć, co można dobrego zrobić, zadziałać, wesprzeć, poprzeć w
skali ogólnej, zainicjować…
- jeśli nie przejdę dalej, zacznę myśleć (już od dawna myślę i coś tam robię),
co można dobrego zdziałać w Przerośli i
okolicach. Dla ludzi, których tu naprawdę lubię i naprawdę chcę, by żyło im się
lepiej.
A do
zrobienia jest dużo, bo jakoś zamiast lepiej, żyje się tu, co obserwuję,
gorzej:
- autobusów
(wiem, nie tylko u nas) wożących do
miasta coraz mniej. Ostatni wraca z miasta o 15,30.
Co mają
robić ludzie, nie posiadający własnych samochodów, którzy kończą prace później?
albo uczniowie, mający zajęcia popołudniowe, czy ci po wieczornych wizytach
lekarskich u specjalistów? nie mówiąc już o powrotach z kina wieczornego, czy
spotkań rodzinnych?
- pociągów na
całym Podlasiu coraz mniej,
- policję z
Przerośli zabrano,
- pocztę mają zabrać,
- liceum się
likwiduje, najbliższe w Suwałkach: bilet miesięczny dla dziecka kosztuje 200
złotych, no i powrót do domu niepewny, bo autobusów jak na lekarstwo. Kogo stać na stancję? A obowiązek szkolny do
18 roku życia.
Ech, dużo by
pisać!!!
***
Na niektóre
z tych naszych bied można sobie poradzić bez Państwa: własną inicjatywą,
samopomocą lokalną czy parafialną czy jakąś jeszcze inną – i do pobudzania i
organizowania tego żaden Sejm nie jest mi potrzebny. Ale niektóre sprawy
wymagają decyzji Strasznie Wysokich Władz,
a te sprowokować znacznie łatwiej
z warszawskiej ulicy Wiejskiej.
A ja, stara
prowokatorka, świetnie się do tego nadaję. Prawda?
babcia-malgosia
2011-10-05 o 21:37:46
skomentuj (5)
Maria Małgorzata Łoskot-Cywińska
Kandyduję z Podlasia (Okręg 24).
Pan obok mnie na zdjęciu to mój mąż, ten od 42 lat, podobno pisarz, ale obecnie mój szofer.
A ten pies to Kartacz, który był u nas 2 lata i zaginął bez wieści.
I co Wy na to?
Bo sama się temu dziwię, ale "umówiłam" się z Duchem Świętym, że jeśli uzna, że to nie w Jego Duchu, to mi przeszkodzi.
Jak narazie nie przeszkadza.
babcia-malgosia
2011-09-15 o 18:57:02
skomentuj (15)
|