::księga gości::






2012
styczeń
2011
listopad
październik
wrzesień
czerwiec
maj
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
lipiec
czerwiec
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
luty
styczeń
2008
listopad
październik
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec

Co u mnie, ze mną i obok?

09.01.2012  

Nie tylko o taki mały obok mi chodzi, o ten większy też.

Otóż:

Ciągle się dla mnie coś dzieje  - to takie tutejsze określenie, które bardzo  mi się podoba.  Bo tu nie używa się prawie celownika, tylko dopełniacz, a więc np. powiedz dla mamusi, a nie:  powiedz  mamusi. Czasem brzmi to aż groteskowo – spotykam np. sąsiada, rozmawiamy  o tym, co słychać i on mówi o drugim sąsiedzie: a dla niego zginał pies. 

Tak więc dla mnie się wciąż coś dzieje:  a tom się już prawie w federacji unijnej  obudziła (nie tylko ja, my wszyscy Polacy),  a to  jednego ważnego leku nie mogę wykupić, bo on ryczałtowy.  Nadal, ponadto,  lubię i szanuję Orbana , bo on poważnie traktuje swoich obywateli i naprawdę chce, żeby im było  lepiej. Chce przede wszystkim, by Węgry były niezależne i samorządne, ważna dla niego jest tradycja narodowa i system wartości,  chrześcijańskich, a nie tylko podatki, finanse i gospodarka.

Prześledziłam też pilnie  i porównałam, ile zarabiają Polacy a ile Grecy, Włosi, Hiszpanie…, i ile za pensję u nich i u nas można kupić takich samych towarów podstawowych np. cukru, mąki.  Są bardzo biedni ale, kiedy się porówna konkretne wskaźniki, to widać, ze jednak są znacznie bogatsi od nas.  

I tak tez sobie myślę , ze przecież latami Unia istniała bez euro, no i istniała,  to dlaczego teraz właśnie niektórzy  chcą bronić euro do utraty tchu, uważając, ze jak euro upadnie, to upadnie prawie wszystko?  I dlaczego z pomagania bankom  w Grecji  (co wcale nie znaczy greckim!) nie wynika nic na plus, a wręcz przeciwnie?  

I jeszcze sobie myślę, że  wszystko, co nowe, musi się utrwalić, zakorzenić,  dać zweryfikować i z pewnością to, co starsze, a przetrwało, przeżyło, nie rozpadło się i nie rozleciało, jest pewniejsze i jakoś wartościowsze od tego co młodsze i jeszcze nie sprawdzone, będące często dopiero na etapie eksperymentu.

Na przykład taka Polska, istnieje już ponad tysiąc lat a Unia Europejska jakieś kilkadziesiąt….

Niedługo, poza tym,  minie dwa lata od katastrofy smoleńskiej a my tak naprawdę nie wiemy  co i jak się wtedy zdarzyło, nie mamy nadal żadnych dowodów {oprócz ciał(???) pochowanych}, no bo nie wiem ile jeszcze osób wierzy w tę pancerną brzozę…Nie mamy ani szczątków samolotu, ani broni BORowców i ich kamizelek, ani oryginałów czarnych skrzynek, nie ma tez bilingów połaczeń telefonicznych, nie mówiąc już o sekcji zwłok...

Od wielu miesięcy nie patrzę w telewizję, odbiornik odniosłam do tzw. zimnego pokoju. Mój małzonek telewizji nie ogląda już od wielu, wielu  lat. Nie sądzę, żebyśmy kupili taki cienki telewizor,  szkoda pieniędzy, jeśli miałby tylko stać i świadczyć o zamożności. Nie wydaje mi się tez, żebyśmy dokupywali takie jakieś  ustrojstwo-dostawkę  do tego naszego starego, by załapać się na tę cyfrowość.

Mam małe radyjko i za nie jestem gotowa płacić. Słucham na nim czasami Dwójki i Radia Maryja, które swoją funkcją społeczną bardzo mi ostatnio przypomina Radio Wolna Europa. Ej, czasy!!! 

Ciekawi mnie tylko czy tacy jak my, nie oglądający, będą tez płacili za tzw. możliwość oglądania?

Jeśli tak, to może tez płaćmy za inne możliwości np. bezrobotni -  za możliwość popracowania sobie, no bo przecież maja dwie ręce i wiek stosowny, albo tzw. podatek ślubny, dla kawalerów i panien co nieco przechodzowanych, no bo maja możliwość pobrania się, czyż nie?

Ciekawy tez dla mnie jest problem  nieprzyznania TV Trwam (praktycznie bez argumentów i odpowiedzi ze strony  KRRiT)  miejsca na multipleksie, stanowiącym, jakby nie było, wspólne  dobro narodowe. Zachowanie, bez watpienia,  odlegle od standardów demokracji i pluralizmu.

Szukamy  wszędzie, gdzie można by się podpisać pod listą jakąś protestującą.

***

Wczoraj oddałam dwa małe kotki (dwu-i -pół- miesięczne).

Lubię zwierzątka, zwłaszcza małe, ale przez dwa miesiące musieliśmy chodzić po domu nie podnosząc nóg w obawie, że te, niezwykle żywotne kotki, rozdepczemy. Zostały i tak jeszcze dwa koty: matka tych małych i ich 3 letni brat kolos, ważący chyba z 12 kg, oraz dwa psy: nasza Sonia i jej 1 dziecko, już kiedyś oddane komuś tam, ale wróciło po półtora roku, chude, zmarznięte i głodne, no  i się dla nas zostało.

***

Do miasta mnie już w ogóle nie ciągnie, mam tu coraz więcej znajomych, może nawet przyjaciół. Zapisaliśmy się tu do takiego jednego stowarzyszenia (inicjatywa kompletnie oddolna) oraz spotykamy się raz na czas z jeszcze jednym małżeństwem, mając nadzieję na większą ilość uczestników,  by rozważać Pismo Święte.  Jest to bardzo ciekawe, zwłaszcza, ze jesteśmy tacy różni.

***

Zimy nie ma, cieszy mnie to niebywale, bo nie trzeba odśnieżać, nie ma groźby zamarznięcia wody w rurach, no i oszczędza się na ogrzewaniu domu…

Tak więc: żyć i nie umierać!

Póki co.

 


babcia-malgosia


2012-01-09 o 23:00:17
skomentuj (8)

O Świętości co nieco

 

 

 

Dziś Święto Świętych.

Czy to takich co to z daleka, jakby z innej gliny ulepionych?  nie do doścignięcia ani naśladowania? bez skazy? których z pewnością, jak często uważamy,  Bóg wyłuskał  i pomaga im bardziej niż innym? a Kościół pokazuje mówiąc  - a jednak można! a nawet trzeba i należy!

Cokolwiek inne mam myślenie  o świętości. 

Każdy, uważam,  z nas  BYWA świętym, czasem więcej, kiedy indziej mniej. Świętość ma także swoją konkretną miarę.   Jest to odległość , zmienna i różna , zależna od wielu czynników, pomiędzy punktem końcowym 100  (tyle ma ideał, także różny dla każdego; Chrystus zaś ma 200%, no bo 100% człowieka + 100% Boga), a punktem, który wskazuje naszą pozycję w danym momencie. Tak więc  przykładowo-"Ktoś Tam" , no np.  Matka Teresa, oscylowała  na tej skali między, tak sobie wyobrażam , 80 a 95%, ale bywały pewnie dni, jak sądzę, kiedy miała 97 w inne zaś 82%. 

O swoich procentach wolę nie mówić.

A zależna jest świętość  od np. takich parametrów: danych początkowych (to ten zestaw-dar od Boga stanowiący wyposażenie podstawowe, dla każdego inne, ofiarowane nam przy poczęciu),  chęci współpracy z tymże Bogiem-Darczyńcą,  Jego  Miłości do każdego, naszego zaufania Mu, wkładu (i jego braku, niedoborów także) Rodziców, Rodziny, Chrzestnych, Przyjaciół, Szkoły, Podwórka,  Różnych Grup, Grupek, Wspólnot, jak tez własnej pracy…, i pewnie mnóstwa innych czynników.

Ale BYWA SIĘ nie tylko świętym, BYWA SIĘ też świnią, jak też świadkiem. 

Takie 3 św. w jednym.

Bycia świnią nie muszę chyba tłumaczyć.  Każdy ma własne doświadczenie. Świnią się nie jest ale właśnie BYWA.  

Nie znam  nikogo,  kto nie chciałby być lepszy niż jest, lub kto chciałby być gorszy, a to już doskonały punkt wyjścia do prób przybliżania się do punktu 100.

Bycie natomiast świadkiem to  świadczenie przed innymi, przed światem nawet całym,  o Bogu, że wierzę   w  Niego i Jemu i  że jest Miłością i Kimś dla mnie najważniejszym. Wymaga to coraz częściej odwagi.

Zarówno dobro jak i zło zaraża. Czy więc nie lepiej żeby to dobro  zarażało?

*****************

W tym  nieuporządkowanym  pudełku znalazłam jeszcze i inne wiersze osobiste.

Oto taki odnaleziony, mówiący,  między innymi , o świętości.


06.03.1993

Kim jestem

Bez  dokumentów, świadectw, numeru PESEL

Czy mogłabym normalnie funkcjonować

A więc  zawierać jakiekolwiek  umowy

Pracować

Jeździć po świecie

Bez kwestionariuszy

Wyciągów z akt

Pisemnych zobowiązań

Wpisów wypisów i podpisów

Nie lubię papierów

Mam w nich wieczny bałagan

Łudzę się że jak umrę

To i moje papiery  

Spalą wyrzucą

Jeśli zapiszę się znacząco w historię tego świata

Ważny będzie dla potomnych

Nawet mój kwit od  szewca

A ileż papierów trzeba będzie zebrać

Gdy okaże się

Że jestem kandydatką na świętą

Konieczny też będzie jeden cud

Od dawna go już planuję.

 

 


babcia-malgosia


2011-11-01 o 21:41:04
skomentuj (4)

Znalezione w sieci


ZADŁUŻENIE ...W KÓŁKO

Przychodzi turysta do greckiego hotelu, kładzie 100 Euro kaucji i prosi
o klucze do paru pokoi, żeby mógł stwierdzić czy któryś z
tych pokoi mu odpowiada.
Właściciel
hotelu daje mu wszystkie klucze, ponieważ i tak nie ma
żadnego gościa.
Kiedy turysta
idzie oglądać pokoje, hotelarz zabiera te 100 Euro i biegnie
do rzeźnika, daje mu te 100 Euro mówiąc, że te pieniądze  to
za zaległości, które jest mu .........winien.
Rzeźnik biegnie
do rolnika, z tymi 100 Euro i też spłaca swój dług, za
świnię,  którą w zeszłym tygodniu kupił.
Rolnik zapieprza
do jedynej panienki we wsi i daje jej te 100 Euro, bo ma
jeszcze ostatnie dwie wizyty do zapłacenia.
Prostytutka
biegnie do hotelu również z tymi 100 Euro,  bo wisi
hotelarzowi czynsz za wynajęcie pokoju, w którym była z
ostatnim klientem.
W tym momencie
turysta schodzi po schodach i mówi, że żaden z pokoi mu nie
odpowiada. Oddaje hotelarzowi klucze,  bierze swoje 100 Euro i
opuszcza hotel. Wszystkie długi są spłacone, a i tak nikt
nie ma pieniędzy... tak właśnie funkcjonuje pakiet ratunkowy
EU dla Grecji...


babcia-malgosia


2011-10-31 o 20:15:24
skomentuj (2)

Do Polski z Europy

Od trzech tygodni jestem sama, mąż wyjechał „w siną dal”.  A ja chyba nieźle wykorzystuję ten mój własny czas. Poza paleniem w piecach (co lubię), hodowaniem zwierząt (w sobotę urodziły mi się, a raczej Bazylce, dwa kotki.  Jest więc kotków cztery i psica, która uważa, ze te nowe kotki to jej dzieci), jeszcze dogłębniejszym poznawaniem tubylczości,  porządkowaniem ubrań i papierów (pomimo komputera wiele rzeczy zapisuję na papierze – różne myśli, kawałki wierszy, pomysły wszelakie, plany i planiki), zaprogramowałam sobie i zadałam Własnoręczny Uniwersytet Jesienny (tzw. WUJ).

Wyszłam sobie po prostu (hm! hm!) z założenia, że być wolnym to znać swoje uzależnienia, uwarunkowania i mieć świadomość ,które z nich nas wzmacniają  a  które niszczą, na które mam wpływ, które mogę, powinnam  zaakceptować bądź odrzucić, a które zmieniać w miarę możliwości. No i nie w strachu i lęku.

Na luzie więc, w spokoju, zaczęłam się dokształcać, głównie z ekonomii, której w ogóle nie znam, jak tez ze spraw i problemów związanych z samorządami  w Polsce, głównie zresztą gmin, no bo mieszkam we wsi gminnej. 

A zebrało mi się tego sporo:

Kultura (np. chłopska),  tożsamość, zakorzenienie,  etos (np. wsi lub kapitalisty), etnos, tradycja narodowa, lokalna, tradycyjne wartości, tradycyjne polskie wartości, wolny rynek,  gospodarka rynkowa, mechanizmy rynkowe,  ,  oligarchizacja (np. życia politycznego), korporacjonizm (molochy, kolosy ponadnarodowe, stojące ponad władza polityczną), menedżer (to nie przedsiębiorca, to kontroler cudzej własności, którą pomnaża wszelkimi metodami, aby tylko zysk był większy), kapitalizm i  rolnik jako kapitalista, liberalizacja,  neoliberalizm, reifikacja, instrumentalizacja, manipulacja, suwerenność, autonomia, podmiotowość, kosmopolityzm, patriotyzm, globalizacja, uniwersalizm, społeczeństwo obywatelskie, prawo „rzadkości” dóbr, racja stanu,  rating, bank kiedyś i dziś ( nie ma już dziś banków jako samodzielnych jednostek, nie wiemy  komu powierzamy nasze pieniądze, dla kogo taki bank pracuje, z kim robi interesy…), rodzimość, modernizacja, otwartość, dialog, tolerancja (na pewno nie wszystkich i wszystkiego)…

 Tak mi się wymieniło na jednym omal wydechu, nie po kolei i nie wszystko, ale to tylko tak dla przykładu, jaka to już jestem mądra…

Jutro pewnie wróci już mój małżonek z Mołdawii i Ukrainy  pełen wrażeń i wieści. Cieszę się, będzie ciekawie, a mój WUJ na razie zamknę.

Chciałabym jednak jeszcze, skoro już jestem przy głosie, zaprezentować Drogim Tu Bywającym mój wiersz, napisany w  grudniu 1992 roku, półtora roku po naszym powrocie z emigracji politycznej do Polski. Znalazłam go wczoraj w jakimś pudełku...


DO POLSKI Z EUROPY

Wracasz

do ludzi

do rzeczy

do przysłowiowej wierzby

do sytuacji

i określeń

od zawsze ci bliskich

i jednoznacznych

do widoków

często brzydkich

ale twoich

pełnych skojarzeń i wspomnień.

 

Ileż to już razy wracałeś

myślami  marzeniami

powtarzałeś sobie

ludzie są wspaniali

czekają na ciebie

wierzba rozrosła się

okrągły stary stół  

dyskretny świadek wielu historii

zawsze pełnych nadziei

stoi tam gdzie zawsze

guzik z munduru pradziadka

leży w małym pudełeczku

po prawej stronie

a derka dziadka którą owijał się w Rosji

w szafie na górze.

 

Wracasz

starym samochodem marki skoda

z jeszcze jednym dzieckiem

a przecież ma już pani wszystkie dzieci w domu!

z pożyczonymi pieniędzmi.

 

Wracasz i widzisz

ludzie nie maja czasu

nie pytają o nic

tylko patrzą

jak nie rozumiesz i nie wiesz

co znaczy iść do przodu

doganiać Europę

przekształcać solidarność 

w konkurencję i reklamę.

 

Derki nie ma

dla kogoś kto u nas mieszkał

była tylko brudną starą podartą szmatą

guzika nie ma

po co trzymać w domu jeden niemodny zardzewiały guzik?

sąsiadka z naprzeciwka umarła

przyjaciół nie widać

budują nową rzeczywistość

są bardzo zajęci

taktycznie rozsądnie i szeroko

patrzą na świat Polskę i ciebie

romantyzm odrzucili

przeszkadzał im wybierać

większe dobro

mniejsze zło.

 

Wszyscy dokoła

przekształcają się  własnościowo

prywatyzują

reprywatyzują

nie chcą być zepchnięci w biegu do Europy.

 

Czy wróciłeś do siebie?

do swoich?

ty wróciłeś z Europy

a oni tam idą!

wszyscy?

razem?

kto przybił ten drogowskaz na wierzbie?

 

Ty zostajesz tu

chcesz tu zostać

sam?

kiedy oni wrócą?

i do czego?

do wierzby?

do przyjaciół?

 

Jeśli wrócą

życzę im

by mogli powiedzieć

że wrócili do siebie

na swoje.

 

Ty zostajesz tu

przy tej wierzbie

niepowtarzalnej i jedynej

 przez to tak uniwersalnej

i pełnej treści.

 

Pies tylko ciągle ten sam

stary już i schorowany

dzieci podrosły

nauczyły się żyć wszędzie

i z wszystkimi

do czego one wróciły?

do czego one będą wracać?

 


babcia-malgosia


2011-10-26 o 21:46:17
skomentuj (1)

Niech ta nasa miła Polska nie sie powstyda nas, ani nasych dzieciow

 

 

No więc nie przeszłam.

Gdybym sprawę  mojego posłowania stawiała na najwyższym stopniu moich zaangażowań, powołań, planów, misji, marzeń, pragnień, sensu i celu życia, to bym była pewnie niepocieszona.

Gdybym sądziła, ze nie ma ode mnie lepszych, bardziej doświadczonych, uczciwszych, ładniejszych i mądrzejszych w Parlamencie VII kadencji, nie dałabym się tak łatwo ukoić.

Bo są, oj są, np. Pani Prof. Józefina Hrynkiewicz, socjolog, znawca problematyki rodzinnej, dokładnie w moim wieku.

Sądzę natomiast, że nie byłoby to proste, łatwe i oczywiste siadywać w Sali Sejmowej obok np. posła Palikota,  gdy w stosownym momencie niezła jeszcze moja osobista pamięć przywoływałaby z pewnością zdanie-myśl złotą  (bodaj Gombrowicza): „a przeciwko komu ty tu siedzisz?”

A propos Palikota, to  najwięcej głosów jego Ruch  otrzymał w aresztach i więzieniach.

Podaję za serwisem - konserwatyzm.pl: 

- Gospodarstwo Pomocnicze przy Areszcie Śledczym Warszawa-Białołęka – 42% 

 - Zakład Karny Warszawa Białołęka – 44% 

 - Areszt Śledczy Warszawa Białołęka - 35%  

 - Areszt Śledczy Warszawa Mokotów - 39% 

 - Areszt Śledczy Warszawa Grochów – 45%  

 - Areszt Śledczy Warszawa-Służewiec – 42% 

 - Dom Pomocy Społecznej, Przedwiośnie – 42% 

 - Samodzielny Wojewódzki Zespół Publicznych Zakładów Psychiatrycznej Opieki    Zdrowotnej - 18%

 - Oddział Zewnętrzny Aresztu Śledczego w Poznaniu - 56% 

 - Zakład Karny Siedlce – 28% 

 - Areszt Śledczy w Poznaniu – 41%  

 - Areszt Śledczy, Czarnieckiego 3 , Kraków-Podgórze – 41% 

 - Zakład Karny Kraków-Nowa Huta – 27% 

 - Areszt Śledczy, ul. Montelupich 7 , Kraków – 41%

***  

Aliści znowuż - gdybym  była w Parlamencie mogłabym poradzić Palikotowi, żeby  nie tylko walczył o zdjęcie krzyża ze ścian Sali Sejmowej, ale także z ambulansów Pogotowia Ratunkowego, z logo aptek a przede wszystkim z tabletek od bólu głowy (tzw. z krzyżykiem) i aspiryny.

Przecież te  leki  łykają nie tylko chrześcijanie, na Bóg miły!!

***

A tu jeszcze taki oto cytat pani Wandy Nowickiej, tez z Ruchu Palikota:

"Jeśli ktoś nie był komunistą za młodu, to nie będzie przyzwoitym człowiekiem".

Nie byłam - ani za młodu, ani za staru... 

***

I  nie jest mi źle, a nawet całkiem nieźle – palę sobie w piecu, robię to powoli, z pewnym dostojeństwem,  dokładnie. Nie wiem ile mi jeszcze jest pisane tym pięknym światem cieszyć się, staram się więc nie spieszyć, rozglądać dokoła, napawać,  uśmiechać, wszystkim życzyć  dobrze.

Czekam az więcej liści spadnie z moich prywatnych drzew i zacznę Wielkie Grabienie. Lubię grabić.

No i wszystkim głosującym na mnie pragnę podziękować. Mam nadzieję, że nie uważają tych głosow za całkowicie stracone. One mnie mobilizują i obligują: energii jakojści nie zatraciłam, już ją zaczynam  zagospodarowywać lokalnie.

*** 

Ostatnio jeszcze bardziej zachwyciła mnie tutejsza gwara, więc nią zakończę:

 

Nie się turbujcie tu ze mno.

Bo najgorzej to o sobie dumać i siebie skodować.

A ja sumlenie mam spokojne.

A zeb jeichści wciornoście, kiercawe to wsytko.

No i  obacem jak z to naso Ojcyzno tera uny wydolejo, jak jo przeinaco.

A  kiedyści bedo jo musowo  zawracać i te jakieści złe siły spolnie won bedo przepłosać, coby gospodarka swojem porządkiem sła i dostatek stał rosnąć.

I bedo się bozyć, ale to  po proźnicy.

Bo siła jene prawdziwe słowo ma mocy, kiedy na niem stojo nie tyloj Ziemi, ale i Nieba fundamenty!

Ot, co!

 Pomiarkujta, rozdumuwajta…

 


babcia-malgosia


2011-10-16 o 21:40:46
skomentuj (3)

Dlaczego zgodziłam się kandydować?


 Dzięki wielkie wszystkim za miłe, dobre i serdeczne słowa.

Niebawem nastąpi milczenie przedwyborcze, więc póki można jeszcze się „wyborczo wyrażać” chcę się „wytłumaczyć”, wyjaśnić, powiedzieć, a nie tylko pokazywać, choćby z najlepszej, jak mi się zdaje, twarzowej strony: DLACZEGO ZGODZIŁAM SIĘ KANDYDOWAĆ?

Otóż:

To nie ja zabiegałam o kandydowanie.

Do głowy by mi nie przyszło, że jeszcze mogę teraz, na dojrzało-starszawe  lata, chcieć przewrócić własne i mężowskie życie.

Zaproponowano mi, a ja pomyślawszy, zadumałam się, czy to istotnie  wielki przewrót ? I to biorąc pod uwagę moje/nasze dotychczasowe rodzinne przewroty, jakoś zależne od nas, męża i mnie (ze względu na wybory przez nas dokonywane),  a jakoś niezależne (ze względu na konsekwencje tychże  wyborów) – że wspomnę  tylko naszą emigrację polityczną w latach 81 – 89....

Zgodzić się więc???

Przydam się na cos Polsce? Światu?

Mam coś do dania? Do służenia?

 

Dziś, gdy coraz więcej ludzi, szczególnie młodych, opuszcza wieś, z przeróżnych powodów, także i takiego, że z małych gospodarstw nie da się całej rodziny wyżywić, a małe gospodarstwa to 90% wszystkich gospodarstw, ja z mężem postąpiliśmy zupełnie odwrotnie. Zostawiliśmy miasto i zamieszkaliśmy na wsi.

Polubiłam dość szybko wieś i jej mieszkańców, poznałam i coraz bardziej poznaję, problemy moich sąsiadów, bliższych i dalszych i wiem, ze sami, zapracowani od  świtu do nocy nie maja ani czasu ani głowy do tego, by walczyć o swoje, pisać, nazywać i  wyrażać to co ich boli, czego im potrzeba i brakuje, co by chcieli…

A żyje się na wsi, i nie tylko na wsi, marnie.

 

Ostatnio znów częściej widać na polach pracujące konie i  rolników, gołą ręką rozsypujących nawozy sztuczne, które wciskają im się do ust, oczu i uszu, gdy tylko wiatr zawieje.

I  gospodarstwa, gdzie ma się tylko jedną krowę, ze dwie świnki, zagonek ziemi pod ziemniaki, warzywniak, folię… Czyli tylko na ogół dla siebie. Nie z egoizmu…

Ostatnio jeździliśmy sporo z mężem po Polsce i często spotykaliśmy ręcznie układane snopy siana, grabiami zgarniane, ziemniaki kopane motyką, mijaliśmy wozy z końmi na szosach.

Ponad 30 lat temu, w Szwajcarii Pani od geografii, czy też historii, uczyła nasza 8 letnią wówczas córkę, że konie to obecnie hoduje się jedynie do wyścigów konnych.

 

Bywają  tez oczywiście w Polsce rolnicy bogatsi – widzieliśmy takich i rozmawialiśmy z kilkoma w Polsce centralnej.  Na  naszej jednak „Ścianie Wschodniej” takich na palcach zliczyć można

 

Niedawno zobaczyłam w aptece kobiecinkę w przydeptanych butach i wypłowiałej chustce na głowie, która wykupywała na receptę swą miesięczną porcję leków, za którą zapłaciła ponad 200 złotych, wysupłane ze starej, zniszczonej „fortomonetki”, jak tu mówią. Spytałam ją później, jaką ma emeryturę – 685 złotych, cicho mi odpowiedziała.

A gdy jeszcze pogadałam sobie ostatnio z jedną Bronką, która ma 4 dzieci  i  kupując książki do szkoły zapłaciła (za same książki dla 3 i pół dzieci, bo jedno dziecko miało kilka książek po starszym bracie)  ponad 1000 zł,  to sobie powiedziałam sama do siebie – babo, nie leń się, musisz tym i innym w podobie  (jak tu mówią) pomagać, zmieniać, uświadamiać, aktywizować, no, coś robić, by żyło im się lepiej i cokolwiek radośniej.

Tak więc dzisiejsza Wieś i dzisiejsza Rodzina.

One przesądziły o moim TAK.

Nie piszę tu, rzecz jasna, o wszelkich bolączkach związanych z tymi tematami  Jest ich dużo, z miasta ich prawie nie widać.

 

Myślałam sobie jeszcze nad tym, czy  jestem homo politicus. Tak w gruncie rzeczy, polityka dotyczy całego człowieka, wciska się we wszystko, chce całym człowiekiem władać.  Trzeba się bronić  więc i pomagać innym.

 

Od razu o tej swojej decyzji na TAK powiadomiłam własne dzieci i ludzi mi różnych bliskich, aby dowiedzieli się najpierw ode mnie. Większość z nich to zwolennicy PO, rozmowy nie wszystkie więc były łatwe, ale były tez i bardzo sympatyczne. 

Dzieci własne ucieszyły się i potraktowały starą matkę poważnie.  Oto garść cytatów z naszej rodzinnej, wieloosobowej i wielowątkowej korespondencji.

*****

-  Kochana Mamo, muszę przyznać, że mnie zaskoczyłaś. Aż nie wiem co odpowiedzieć

-  napisałaś, że chcesz pracować dla mieszkańców Podlasia. Rozumiem, że chodzi o mieszkańców waszych okolic - bo chyba tylko taki jest sens startowania

-  mam nadzieję, że startujesz z pozycji, z której masz jakiekolwiek szanse wygrać, a nie jesteś wykorzystana jako nazwisko, kobieta (parytety), maszynka do zebrania kilku głosów w skali ogólnej

-  moja Mama powinna zawsze być  podmiotem, a nigdy przedmiotem! :)

-  Tacie życzę, by to wytrzymał :)

-  gratuluję decyzji - jest bardzo odważna

-  kochamy cię i wspieramy jako mamę

-  niezależnie od kolorytu partyjnego i szans, pozytywnie mnie zaskoczyłaś, że tak powiem,  charakterologicznie, że Ci się chciało w to pakować :-)

-  musisz się liczyć z gigantyczną porcją chamstwa i agresji w polityce i kampanii. Mam nadzieję, że to przetrwasz. Życzę Ci też aby Cię to nie przejmowało, ale zarazem byś nie stała się przy tym zbyt gruboskórna 

-  życzę, abyś miała w sobie tyle siły, żeby  Twoja  kampania różniła się od obecnych standardów, czyli, aby była kulturalna, spokojna(…),bez zwykłego krytykanctwa. Życzę Ci pozytywnej kampanii. I abyś nigdy nie była politykiem - to brudny zawód. Co najwyżej Małgorzatą Cywińską w Sejmie RP.

-  czy liczysz że możesz wygrać?

-  czy wiesz co chcesz robić w Sejmie? Do jakiej komisji się dostać?

 -  co konkretnie chcesz tam robić? Czy to co chcesz robić jest realne?

 -  czy znasz cały proces legislacji, czy na razie kandydujesz, a nauką jak działa polskie prawo legislacyjne zajmiesz się później?

 -  czy mogę Ci jakoś pomóc? (pytanie na serio).

 

I trochę  cytatów z moich odpowiedzi:

 

- nie mam zamiaru, wierzaj mi,  zbierać głosów pod kościołami ani też krytykować kogokolwiek, jeśli już,  to odnosić się krytycznie do czegoś, do sprawy takiej czy innej…

- chcę być właśnie, jak napisałeś i co mi się bardzo podoba, Małgorzatą Cywińską w Sejmie R.P., lecz,  najprawdopodobniej, nie grozi mi wygrana i będę po prostu, jak  do tej pory, Małgorzatą Cywińską z Przerośli, co mi bardzo odpowiada

- nie wiem jeszcze zbyt wiele o komisjach i procesie legislacyjnym, pewnie niebawem dowiem się, może poszukam w Internecie…

 - pewnie macie rację, że  była to w jakiejś mierze łapanka na baby i moje miejsce będzie na pewno w drugiej części listy (już dziś wiem, miejsce 18 - dopisek. późniejszy), wygrana mi więc nie grozi, ale nie odrzuciłam tej propozycji i nie poczułam sie potraktowana przedmiotowo. Pomyślałam sobie po prostu, ze jest to jakaś metoda do przepchnięcia w okolice okołosejmowe  kilku spraw społeczno - wiejsko - rodzinnych i wpłynięcia, być może, na pojawienie się paru postulatów. Poznam także z pewnością ileś tam osób, które potem, w mojej działalności lokalnej, mogą  być przydatne. (no i faktycznie poznałam -  dopisek późniejszy).

Jak widzicie drogie dzieci, to ja zaczynam traktować tych ludzi, jeszcze ich nawet nie znając, cokolwiek przedmiotowo.

I właśnie w tym, w tej działalności lokalnej, widzę swoją podmiotowość.

I tak tez się czuję.

Nie bez powodu zapisałam się już jakiś czas  temu do „Stowarzyszenia na rzecz rozwoju gminy  Przerośl "Nasza wieś"” (inicjatywa kompletnie oddolna) i sądzę, ze w działaniach tamże te znajomości i doświadczenie z pewnością przydadzą się.

Pieniędzy za wiele nie wydam, się nie bójcie, bo ich po prostu nie mamy,

Całuję Was mocno

Wasza mama

PS Serdeczne ukłony od taty Waszego, który już sie przestał dziwować, i mnie wspiera, radzi i pomaga...

Mama

 

***

Tak więc wszyscy drodzy tu na blogu bywający:

- jeśli wygram, co myślę, jest możliwe, ale chyba mało prawdopodobne, to od razu zacznę (już zaczęłam) myśleć, co można dobrego zrobić, zadziałać, wesprzeć, poprzeć w skali ogólnej, zainicjować…

 - jeśli nie przejdę dalej, zacznę  myśleć (już od dawna myślę i coś tam robię), co można dobrego zdziałać  w Przerośli i okolicach. Dla ludzi, których tu naprawdę lubię i naprawdę chcę, by żyło im się lepiej.

A do zrobienia jest dużo, bo jakoś zamiast lepiej, żyje się tu, co obserwuję, gorzej:

 

- autobusów (wiem, nie tylko u nas) wożących  do miasta coraz mniej. Ostatni wraca z miasta o 15,30.

Co mają robić ludzie, nie posiadający własnych samochodów, którzy kończą prace później? albo uczniowie, mający zajęcia popołudniowe, czy ci po wieczornych wizytach lekarskich u specjalistów? nie mówiąc już o powrotach z kina wieczornego, czy spotkań rodzinnych?

- pociągów na całym Podlasiu coraz mniej,

- policję z Przerośli zabrano,

- pocztę  mają zabrać,

- liceum się likwiduje, najbliższe w Suwałkach: bilet miesięczny dla dziecka kosztuje 200 złotych, no i powrót do domu niepewny, bo autobusów jak na lekarstwo.  Kogo stać na stancję? A obowiązek szkolny do 18 roku życia.

Ech, dużo by pisać!!!

***

Na niektóre z tych naszych bied można sobie poradzić bez Państwa: własną inicjatywą, samopomocą lokalną czy parafialną czy jakąś jeszcze inną – i do pobudzania i organizowania tego żaden Sejm nie jest mi potrzebny. Ale niektóre sprawy wymagają decyzji Strasznie Wysokich Władz,  a te  sprowokować znacznie łatwiej z warszawskiej  ulicy Wiejskiej.

A ja, stara prowokatorka, świetnie się do tego nadaję. Prawda?

 

 

 

 

 


babcia-malgosia


2011-10-05 o 21:37:46
skomentuj (5)

Maria Małgorzata Łoskot-Cywińska




Od Maria Małgorzata Łoskot Cywińska


Kandyduję z Podlasia (Okręg 24).    
Pan obok mnie na zdjęciu to mój mąż, ten od 42 lat, podobno pisarz, ale obecnie mój szofer.
A ten pies to Kartacz, który był u nas 2 lata i zaginął bez wieści.

I co Wy na to?
Bo sama się temu dziwię, ale "umówiłam" się z Duchem Świętym, że jeśli uzna, że to nie w Jego Duchu, to mi przeszkodzi. 
Jak narazie nie przeszkadza.


babcia-malgosia


2011-09-15 o 18:57:02
skomentuj (15)

Czytam, przeglądam, czytam
W drodze
Więź
Znak

Przydatne, praktyczne
Merlin
Rozkład jazdy autobusów i tramwajów w Warszawie
Wikipedia
Google
Allegro

Wiara, religia, życie
Jan Turnau refleksje biblijne czyli tzw. pisanki
Artur Sporniak blog o Kosciele, seksie, moralnosci
Mateusz
Opoka
Dominikanie

Różnorakie Artystylia
Ośrodek Działań Artystycznych dla dzieci i młodzieży
Swiat gliny
Zaprojektuj sobie sam (koszulki, kubki, kafle...)
Galeria Wylęgarnia
Zawady Oleckie
romantycznie.com art. prezenty
Ludowo Mi sklep sztuki ludowej
CeramikaSztuka

tu często zaglądam
anki gadanki
Ryba
matka od aniolka
mada
Fanaberka
emigrise
patunia
Blog dla Basi
andy
tuv
Cotek
matka-dzieciom
dudi
mattkapolka
towarymieszane
Dagna
agnieszek
kapelan
druga-mama