| babcia-malgosiablog - archiwum: kwiecień 2005 |
| Strona główna |
Ku pocieszeniu 01.04.05 'Bog pochylajac się w Zmartwychwstaniu nad krzyżem swojego Syna, zarazem pochyla się nad wszystkimi krzyzami i każdym krzyżem w ludzkich dziejach. Dotyka swoim miłosierdziem wszystkich ran ziemskiej egzystencji człowieka... Ludzkie cierpienie nie jest Mu obojętne(...) Zmartwychwstanie Chrystusa odkrywa podstawowa prawde o Bogu: Bóg pochyla się nad cierpiacymi, ale nie godzi się na cierpienie. Cierpienie samo w sobie jest zlem – twierdzi papiez. Bog jako Miłość nie godzi się na jakąkolwiek postac zla spadającego i dotykającego człowieka(...) Bog ma upodobanie w cierpiacych, ale nie w cierpieniu.. Cierpiacy maja nie tylko prawo, uwaza papiez, ale i obowiązek walczyc z cierpieniem i go unikac. To nie samo cierpienie ma znaczenie zbawcze. Ono nie zbawia, ale niszczy, zabija.. Jego moc jest destrukcyjna i budzi uzasadniony lek. Jan Pawel II mowi o zbawczym znaczeniu cierpienia tylko dlatego, ze Chrystus związał je z MIŁOŚCIĄ. Jezus Chrystus wypelnia przepasc miedzy człowiekiem a Bogiem nie cierpieniem, ale MIŁOŚCIĄ. Niemniej jednak MIŁOŚCIĄ CIERPIĄCĄ. Jest to MIŁOŚĆ UKRZYŻOWANA'. /Józef Majewski - Milość ukrzyzowana, Nad teologia cierpienia Jana Pawła II, Więź, 1998/ babcia-malgosia 2005-04-01 o 20:26:37 skomentuj (6) Juz w niebie 03.04.05 Czy można jeszcze powiedziec, ze nie wiadomo, czym jest świętość, ze nie wiadomo, czy w ogole COŚ takiego istnieje, a jeśli tak, to daleko i ze jest papierowe i nierealne? *** Przecież wśród nas, za naszych czasow, urodzil się, zyl i umarł ŚWIĘTY. To nie szkodzi, ze nie przypieczętowany i nie podpisany przez Swięte Biuro. Każdy z nas zna poza tym takich cichych świętych, oficjalnie nie nazwanych świętymi. Jest ich z pewnoscia duzo. *** Ptaki nadal spiewają, slonce swieci, budzi się wiosna... Czy nie znaczy to, ze to ja mam teraz siac dobro, które do tej pory zasiewal On? *** Do wczoraj jeździło się do Rzymu. Usłyszałam kiedys nawet określenie, ze Polacy i w Rzymie maja swojego człowieka... *** Od wczoraj mamy Swojego Człowieka w niebie. babcia-malgosia 2005-04-03 o 14:30:57 skomentuj (14) Papiez i krzesełka 04.04.05 Przed chwila wyslalam taksówka na Dworzec Centralny dwa składane krzesełka z mojej kuchni. Odbierze je tam mój syn - dziecko nr4, który z tlumem około 500 mlodych ludzi koczuje przy kasach, azeby jutro, od 12 godziny poczawszy, kupic kilka biletow na dodatkowy pociąg do Rzymu. Jest stworzona lista spoleczna, na której co pewien czas trzeba się odhaczyc. Pamiętam takie listy w kolejce np. po pralkę, a ostatnią bardzo dlugą kolejke - do Komunii podczas mszy papieskiej w Warszawie. Ci mlodzi chyba nigdy nie czekali w tak 'ciężkich' warunkach . Mysle, ze to doskonałe doświadczenie. Do szkoly oczywiście jutro nie pojdzie, pojutrze już wyjeżdżają, no to w szkole będzie dopiero w poniedziałek. No i co ten Papiez wyczynia??!! babcia-malgosia 2005-04-05 o 00:05:52 skomentuj (15) Ja tez chcę do Rzymu 05.04.05 Jakies wariackie tempo w tym moim domu. Dziecko nr4 nadal stoi w ogonku po bilet do Rzymu. Ma nadzieję kupic dwa: dla kolegi i siebie. A ja mam nadzieje, ze mi te krzesła przywiezie. Ale jestem jakas drobiazgowa. Dziecko nr3 zdecydowalo z nagla jechac samochodem wlasnym do Rzymu. Jeszcze omawia urlop, czeka na werdykt mechanika, namawia drugiego kierowcę i brata wlasnego, tego z ogonka. Brat ten może by i pojechal samochodem, ale nie chce zostawic kolegi na lodzie. Zadzwonil maz z Przerosli i bardzo im zazdrości, ale z młodzieżą, która będzie spac na trawniku i myc się w fontannie - nie powinien. A ja nie pojade, bo czekam na Wladka, czyli wnuka od najstarszego syna. Już ten wnuk miał być, ale widocznie chce przeczekac 'balagan papieski'. Siedzę przy telefonie i odbieram rozne wiesci oraz decyzje rodzinne i okolorodzinne. Piore, bo dziecko nr4 pewnie będzie się w pośpiechu pakowac, wiec niech wszystko ma czyste, poki co. No wiec dziecko to pewnie pojedzie pociągiem, bo przeciez samochodem to dojada Bog wie gdzie, a poza tym kolega... Mąz kazal mi przejrzec wszystkie kalendarze telefoniczne i znaleźć wszystkich znajomych z Rzymu na w razie co. No to do roboty. Acha, jeszcze o obiedzie zapomniałam. babcia-malgosia 2005-04-05 o 13:39:13 skomentuj (30) Mamy Wladka 07.04.05 Dzis jakos po 5 rano urodzil się Wladek. Wazy ponad cztery kilo, duzy wiec i z czarnym wlosem na glowie. Synowa utyla w ciązy około 10 kilogramow, wiec na Wladka wypadalo prawie polowe. Jest to moje czwarte już wnucze: 9 letnia Emilka u dziecka nr2 (córki), 7 letni Jas u dziecka nr3 (corki) oraz Zosia i Wladek u dziecka nr1 (syna). Wladek to pierwsze wnuczę z naszym nazwiskiem rodowym. A ja krążę za Zosia i krązę, bo pelno w tym naszym domu szczegółów i szczególików. Ten nasz dom zupełnie niedostosowany do takiej ‘mlodziezy’. Dzis poza tym wnuczek Jas ma swoje imieniny i wpadnie tu z mamą wieczorem *** Ten Wladek to taki nasz prywatny dowod, na to, ze każdy koniec jest jednoczesnie początkiem czegos drugiego. Gdy cos się konczy, to cos się zaczyna. Zawsze. babcia-malgosia 2005-04-07 o 10:19:00 skomentuj (26) Pawel dzwonil z Rzymu 08.05.04 Jakos zaraz po szóstej rano zadzwonil Pawel z Rzymu, ze wszystko dobrze, spali gdzies tam przy Placu Swiętego Piotra na karimatach a teraz jest 150 metrow od Placu, przy telebimie. Glos miał rzeski i radosny. Spytałam o atmosferę - powiedział niestety cos, co mnie zmartwilo, ze ludzie bywaja agresywni wobec siebie, bo każdy chce być jak najbliżej Papieża. Przypomnialo mi się zaraz takie moje powtarzające się często, pewnie glupie, ale uporczywe myslenie w kolejce do Komunii podczas Mszy św. Gdy ktos się na mnie pcha i potrąca mnie, albo spieszy się, bo chce być pierwszy, zawsze myslę sobie - człowieku, starczy Pana Boga dla wszystkich. ***. Miewam ostatnio takie wrazenie, ze dla niektórych ludzi Papiez stal się ważniejszy niż Bog, a przeciez zawsze powtarzal, ze jest Slugą Bozym, zyjącym po to, by pokazywac Boga kochającego ludzi. ***. A czy można ukazac miłość samemu nie kochając? *** Przed chwila Pawel znow dzwonil - jest już na Placu Sw. Piotra, siedzi na karimacie i jest mu dobrze, choc jest bardzo zmeczony. Ale jest to dobre zmeczenie - dopowiedzialam babcia-malgosia 2005-04-08 o 07:49:17 skomentuj (20) Encykliki 10.04.05 Zebralam z całego domu, ze wszystkich polek, encykliki ostatniego Papieża (dziwnie mi to zabrzmiało - to ostatniego) i mam ich dziesiec. Brakuje mi jeszcze czterech. Jutro ide do księgarni dokupic, może jeszcze po starej cenie. A teraz siedzę sobie i wczytuję się z duza frajdą w encyklikę 'O Bozym Milosierdziu'. *** Zosie dzis wzięto, żeby poznala Wladka, bo braciszek Zosi już od wczoraj w domu. Pomoc sluzebno-rodzinna jeszcze mnie czeka, ale poki co jestem bezrobotna i czytam sobie Papieża.. *** Pawel wrócił z Rzymu dzis o trzeciej nad ranem, zachwycony, uśmiechnięty i opalony. Wlosi byli doskonale zorganizowani, rozdawali picie, słodycze, wozili młodzież za darmo autobusami, pozwalali spac na trawie nad Tybrem, machali im na trasie, gdy jechali tym polskim, oflagowanym na bialo-czerwono pociągiem. Spotkal mnóstwo znajomych. Ma plany życiowe na nastepne wakacje: Kamczatka i cos tam jeszcze. W te wakacje chce jechac do Anglii zarobic troche grosza, bo zamierza robic remont swojego pokoju. No i pogadac po angielsku. *** Moze ktos wie jak zarobic w Anglii dokladajac do tego interesu jak najmniej? babcia-malgosia 2005-04-10 o 20:28:23 skomentuj (9) Nasza drobna codzienność 13.04.05 1) Co roku kupuję sobie kalendarz biurkowy, taki z jedna strona na jeden dzien i każdego wieczoru zapisuję w nim plan dnia nastepnego - to co mam do zrobienia. Inaczej zapomniałabym polowe, a tak, to zagladam do niego co pewien czas i robie co zapisane. *** Dzis tam jest: kupić następny tom Encyklopedii, odrobaczyc Fajke i Bazylkę, telefon do Błękitnej Linni, kupic grzebien dla Fajki, sprawdzic termin wysylania podan o dopłaty rolne, o 17,50 - Władek. I na samym dole, chyba wczoraj wieczorem, ktos 'obcy' mi dopisal - Pocałować Męża. 2) A ten mąz teraz wlasnie spi, bo do pozna w nocy pracowal. Zawsze do tej pory, gdy chodził spac w ciągu dnia to pytałam go, dla kogo, gdy zadzwoni, mogę go obudzic. Odpowiadal niezmiennie: dla Papieża i Krolowej angielskiej. Dzis także spytałam: a jeśli Papiez zadzwoni, to obudzić Cię? Nie, odpowiedział, z Papiezem to ja już się będę porozumiewał bez Twojego pośrednictwa, droga bezprzewodowej komunikacji. 3) Wladek sprawia wrazenie dziecka około-miesięcznego: wielki, wodzi oczami, ubranka nosi już na 74 cm. Ten miesiąc dodatkowy to on sobie spokojnie chyba przesiedział pasożytniczo w mamie. 4) Oj, jak mi się już chce na wieś. Ale nie mogę, bo mam być dobrą babcią. Czy kiedykolwiek ślubowałam, ze mam być dobrą babcią? Nie, ja tylko ślubowałam cos takiego malzonkowi, o ile dobrze pamiętam - bo to było strasznie dawno: 'I slubuje Ci miłość, wierność i uczciwość malzenska i ze Cie nie opuszcze az do śmierci'. No proszę, ani slowa o babci. W Biblii tez nic o babciach nie ma. Są dwie teściowe: jedna od Rut-Moabitki ze Starego Testamentu, druga to tesciowa Sw. Piotra. O obowiązkach wobec wnukow nic tu się nie pisze. Jest tez babcia Jezusa - sw. Anna, ale w Biblii nic o niej nie napisano, tylko tradycja ja wspomina. O obowiązkach względem wnukow nigdzie nic więc nie ma, a ja chcę zyc w zgodzie z Pismem sw. Wladeczek wiec będzie chyba przegrany. Ale dzis jeszcze tam pojdę. babcia-malgosia 2005-04-13 o 12:37:55 skomentuj (43) Świętość w odsłonach - część I 17.04.05 1) Co pewien czas znajduję na lawkach mojego kościoła karteczki, często wyrwane z zeszytu, z taką oto treścią: Modlitwa do św. Tadeusza Judy O św. Tadeuszu Judo, patronie spraw trudnych i beznadziejnych, uproś mi łaske u Panny Maryi i Pana Jezusa, o która tak gorąco proszę. Odmów: 3 razy Ojcze Nasz 3 razy Zdrowaś Mario 3 razy Chwała Ojcu Kto tę kartke weźmie do domu i przepisze 25 razy i z osobna zaniesie do Kościoła, niech wierzy, że o to co prosi spełni się do czasu zaniesienia ostatniej kartki. O św. Tadeuszu Judo dopomóż mi. Modlitwa ta pisana jest roznymi charakterami pisma. Karteczki leżą na ogol pojedynczo, raz tylko ktoś zdecydował się na hurt, co, zdaje się, 'nieprzepisowe', bo w modlitwie napisane jest 'z osobna'. Znalazłam ich już kilkadziesiąt. Wszystkie zebrałam i odnioslam grupowo do kancelarii mojego kościoła, z niesmiała sugestią, azeby cos wiernym na ten temat powiedziec, wyjaśnić, może rozwinąc temat świętości i pośrednictwa świętych... Niestety, do tej pory, nie doczekaliśmy się, my-laikat, ani slowa na ten temat. A szkoda, bo tylko patrzec, jak pojawią się karteczki z modlitwa do Papieża Karola Wojtyly o wstawiennictwo do Boga, z konkretnymi propozycjami np. limitu czasowego, na rozwiązania trudnych, ludzkich problemów. 2) Problem świętości stal się ostatnio dostępny i bliski każdemu. Oczami duszy widze już jak się szybko piszą, lub juź nawet drukują (kto pierwszy, ten lepszy) rozmaite książki na ten temat, a mianowicie przykładowo takie oto tytuły: Jak szybko a skutecznie zostac świętym?, Świętość w week-end, Być świętym - to nie takie trudne mój drogi, Świętość - przepisy siostry Ambrozjany, itp. *** Bo pytan naprawde jest wiele: czy jest się świętym, czy świętym się bywa? na ile świętość jest darem, a na ile usilną, mozolną pracą własna? czym rożni się duchowość małzeńska, rodzinna od duchowości zakonnej, kaplanskiej? co sklada się na świętosc małżonków? czy można oddawac czesc osobom niekanonizowanym? 3) Swięci sa najbardziej bodaj przezroczystym, czytelnym znakiem Boga na ziemi, w swiecie.. Sa wspaniala reklama służby Bogu i ludziom. We wczesnych wiekach, zasady postepowania w sprawach kanonizacji były scisle związane z kultem publicznym, a wiec najczęściej pielgrzymkami do grobu. Kanonizacja była wynikiem oddolnego procesu, to lud poprzez aklamacje wskazywal na świętego. Powoli kanonizacja przechodzi w gestie biskupa Rzymu, by w XVI/XVII wieku zacząć podlegac regulom bardzo skomplikowanym, surowym wymaganiom formalnym. Dzis procesy beatyfikacyjne trwaja bardzo długo - przeciętny czas to 50 lat. Sa ponadto bardzo kosztowne - amerykańskie dane mowia, ze czasami dochodzi do kilkuset tysięcy dolarow. No bo należy zamówić kilkaset ekspertyz, sporządzic szczegółowy opis zycia, calą dokumentacje, wiele grubych tomow tłumaczy się potem na jezyk wloski... Trzeba także czekac na cudowna ingerencje Boga. Jeden cud jest niezbędny przed beatyfikacją, a drugi przed kanonizacja (przed rokiem 1983 konieczne były po dwa cudy na każdym etapie). 'Wszystko to sprawia wrazenie, ze świętość jest nieosiagalna dla przeciętnego człowieka, wymaga bowiem heroizmu nie tylko za zycia, lecz także po smierci - pisze Zbigniew Nosowski w swej książce 'Parami do nieba', z której czerpię te ciekawe informacje. Dla swieckich, zwłaszcza małżonków, brakowalo kościelnego 'lobbingu' w sprawach kanonizacyjnych. 'Dostęp' do oficjalnie uznawanej świętości zmonopolizowali duchowni, którzy na kandydatow wybierali glownie osoby prowadzace styl zycia podobny do nich samych. 89% wszystkich świętych z okresu 1000-1970 to ksieza lub osoby zakonne. W wieku XX swieccy stanowia zaledwie niespełna 10% ogolnej liczby osob kanonizowanych. Ponadto miedzy X a XIX wiekiem 87% kanonizowanych to mężczyźni. Interesujace jest także to, ze 74% mężczyzn kanonizowanych w latach 1000-1789 nalezalo do arystokracji lub wysoko postawionego mieszczaństwa. Za pontyfikatu Jana PawlaII swieccy stanowią 55% osob kanonizowanych Katoliccy małżonkowie pozostali az do 2001 roku bez wzorcow do naśladowania.. O beatyfikacji pierwszej pary małżeńskiej napiszę w następnym odcinku serialu, jak tez o duchowości par małżeńskich, o duchowym przezywaniu małżeństwa jako drogi uświęcenia. Tu jeszcze tylko napomknę, ze patronami szczęsliwych małżeństw są świeci Anna i Joachim, ale przede wszystkim św. Urszula, która nigdy nie wyszla za mąz, bo uciekla przed zamążpójściem, a wczesniej ślubowała dziewictwo - świetny wzor, jak widac, dla małżonków. * Zbigniew Nosowski -redaktor naczelny miesiecznika 'Więź', socjolog, teolog, od 2002 roku - konsultor Papieskiej Rady ds. Świeckich. Żonaty, ma dwie córki. . babcia-malgosia 2005-04-19 o 12:18:44 skomentuj (65) |